Hello September!
please be good to me
No i mamy znienawidzony wrzesień :) Możemy wyłapać ostatki lata przed opadaniem kolorowych liści i chłodnymi wieczorami.To znaczy.. możemy, o ile nie chodzimy do szkoły :D
Ostatnio muszę sobie uciąć około 15-16 godzinną drzemkę, bez tego nie jestem w stanie funkcjonować, serio! Oczy mi się zamykają same, a ja się łatwo poddaję zmęczeniu..
Ale wstaję w miarę wcześnie, chociaż o tyle dobrze.
Jak sobie radzicie z jesienną chandrą? Czekolada i herbata, siedzenie pod kocem i oglądanie filmów wieczorem? Czy ćwiczenia i wieczorne spacery? :)
Ja mogę śmiało wkroczyć między obie opcje, po prostu jednego dnia jestem pełna energii i zmobilizowana a drugiego najchętniej nie pokazywałabym się nikomu na oczy.
Mimo że mam wakacje, niektóre dni mnie po prostu wykańczają..Ledwie wczoraj wróciłam z Wrocławia a tu się okazuje że w poniedziałek muszę tam znowu lecieć..Uhh.
Od paru dni zajmuję się raczej typowo dziewczęcymi sprawami czyli krótko mówiąc - leniuszkuję!
Chciałabym podziękować za wszystkie komentarze w poprzedniej notce-myślę że zdecydowałam już który smartfon i które buty najlepiej kupić :)
PS: Próbowaliście kiedyś Fondue? Znalazłam stare zdjęcia, ostatnio jadłam je z Miłym właśnie w jesień-zimę 2013. Powiem, że idzie się najeść, nie mogliśmy tego zmieścić! Ale stopiona czekolada+owoce = niebo!
Miłego piątkowego wieczoru życzę!